Linie lotnicze Air New Zealand niedawno zaskoczyły wszystkich, rezygnując ze swoich celów klimatycznych na rok 2030, które zakładały redukcję emisji dwutlenku węgla o 29%. Powodem tej decyzji są problemy związane z odnową floty i niedobór przyjaznego dla środowiska paliwa lotniczego. Prezes Greg Foran powiedział, że opóźnienia w dostawach nowych samolotów mogą doprowadzić do konieczności wydłużenia okresu eksploatacji istniejących samolotów.
Pomimo trudnych warunków, cała branża lotnicza postawiła sobie cel osiągnięcia zerowej emisji do roku 2050. Jednakże podróże lotnicze nadal należą do najbardziej emisyjnych środków transportu, generując około 2,5% wszystkich antropogenicznych emisji dwutlenku węgla. Firmy wprowadzają programy rekompensat dla pasażerów, dzięki którym będą mogli płacić więcej za bilety, a środki te przeznaczyć na projekty mające na celu walkę z globalnym ociepleniem.
Eksperci podkreślają potrzebę modernizacji samolotów i stosowania nowych rodzajów paliwa, np. biopaliw z różnych źródeł roślinnych, co potencjalnie mogłoby ograniczyć emisję o 80%. Jednakże w chwili obecnej rozwiązania tego nie da się wdrożyć tak szybko, jak jest to konieczne w walce ze zmianą klimatu. Alternatywą mogłaby być również elektryfikacja lotnictwa, której wdrożenie jest planowane w najbliższych dekadach.